4 5 6
  • 2026-02-26
    Gość pisze: Panie Rektorze, dwa razy byłam dzisiaj w kancelarii głównej. To pierwsze miejsce kontaktu dla osób z dokumentami, a notorycznie nie ma tam pracownika. Czy nie powinno być tam kogoś w godzinach 8-16? Nie pierwszy raz spotykam sytuację, że nie ma tam obsługi. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której nie ma kto obsłużyć mieszkańca np. w urzędzie dzielnicy…Wygodne kanapy w holu głównym umilają oczekiwanie na Panie, ale chyba nie o to chodzi w kancelarii…
    Szanowna Pani, Dziękuję za podniesienie tej kwestii i podzielenie się swoimi spostrzeżeniami. Rozumiem, że kancelaria główna jako miejsce pierwszego kontaktu powinna być dostępna dla osób załatwiających sprawy i że każda sytuacja, w której nie ma pracownika przy stanowisku, może budzić niezadowolenie. Chciałbym jednak wyjaśnić, że od ponad dwóch tygodni kancelaria funkcjonuje w jednoosobowej obsadzie i organizacyjnie podlega pod Biuro Rektora. Zakres obowiązków pracownika kancelarii nie ogranicza się wyłącznie do przebywania w pomieszczeniu kancelarii, lecz obejmuje również szereg czynności wykonywanych na terenie całego obiektu. Są to m.in. przekazywanie i odbiór dokumentów w sekretariacie Rektora, obsługa obiegu korespondencji, potwierdzanie i kompletowanie dokumentów, udział w cyklicznych spotkaniach z Dyrektorem Biura Rektora, a także inne bieżące zadania wynikające z charakteru pracy kancelarii. W sytuacji, gdy jedna osoba realizuje wszystkie te obowiązki, naturalne jest, że może ona okresowo opuszczać pomieszczenie kancelarii, aby zapewnić prawidłowy obieg dokumentów i realizację poleceń służbowych. Nie są to długotrwałe nieobecności, lecz krótkie wyjścia wynikające z konieczności wykonania konkretnych czynności. Każdorazowo pracownik kancelarii pozostawia na drzwiach czytelną informację, gdzie się udał, tak aby osoby przychodzące miały jasność sytuacji i wiedziały, gdzie można go w danym momencie znaleźć lub że nieobecność ma charakter przejściowy. W okresach, gdy stan osobowy jest pełny, takie sytuacje co do zasady nie mają miejsca, ponieważ możliwe jest zapewnienie stałej obecności w kancelarii. Wyjątkiem mogą być jedynie sytuacje, gdy pracownice uczestniczą w spotkaniach służbowych — wówczas również pozostawiana jest stosowna informacja dla interesantów. Warto podkreślić, że funkcjonowanie kancelarii wymaga pogodzenia dostępności dla interesantów z koniecznością realizacji licznych obowiązków administracyjnych, które niejednokrotnie muszą być wykonane poza samym punktem obsługi. Zapewnienie sprawnego obiegu dokumentów i terminowej realizacji zadań jest w tym zakresie równie istotne. Wczoraj była Pani u nas - wystarczyło zatem przeczytać informację na drzwiach i udać się z dokumentem na 1 piętro do Biura Rektora. Zapraszam i zachęcam do podpisywania się na Forum (oczywiście w tej sytuacji imię i nazwisko zostawiam tylko do swojej wiadomości). Pozdrawiam Bartosz Molik
  • 2026-02-20
    Gość pisze: Zamykając temat - opisywałem doświadczenia z kierunków WF i sport, gdyż tylko z nimi miałem bezpośrednią styczność. Faktycznie brak tej informacji mógł być mylący. Zdaje sobie sprawę, że trudno wypośrodkować poziom uczelni między najwyższym, a przystępnym. Ja z powodu braku odpowiedzialności mogę przyjąć w swoich wywodach bardziej radykalne stanowisko jednej ze stron. Wiem, że w realnym środowisku nie jest to możliwe. Również trzymam kciuki za uczelnię, bo bardzo się z nią zżyłem. Pozdrawiam
    Szanowny Absolwencie, Rozumiem. Pana wywody, nawet jeśli dość radykalne, potwierdzają Pana zaangażowanie. To jest bardzo cenne. My ze swojej strony będziemy dokonywać dalszych, mam nadzieję efektywnych, zmian. Pozdrawiam Bartosz Molik
  • 2026-02-16
    Gość pisze: Co do ostatniego tematu, to chodziło mi raczej o obrzydliwy rozdźwięk pomiędzy tym jak uczelnia stara się zmieniać ten wizerunek, łamać stereotypy, a jednocześnie wypuszcza w Polskę masę stereotypowych (potencjalnych) wuefistów i trenerów, którzy pogłębiają tylko ten fatalny obraz. Szanuję działania uczelni i generalnie widzę dużo mądrych inicjatyw skierowanych do ogółu Polaków. Widzę starania o popularyzację sportu, a jeszcze bardziej aktywności fizycznej. Widzę wystąpienia w programach, widzę konferencje naukowe. Widzę sporo dobrych chęci. Ale widzę też system kształcenia, który promuje nieróbstwo i średniość. Wiem, że to nie jest tylko wina uczelni. Wiem, że władze centralne i samorządowe [słowo usunięte - JMR] na naukowców, naukę i kształcenie. Że rzucają ochłapy i każą się cieszyć. Że o inicjatywach i programach zmian, to możemy porozmawiać po wyborach, bo przecież utrzymanie/przejęcie władzy jest ważniejsze niż dobro Polski. Ale mimo wszystko uczelnia może zrobić więcej by zmienić oblicze polskiego sportu, aktywności fizycznej Polaków czy odkryć naukowych w naszej dziedzinie. I niemiłosiernie (ach, kusi to niecenzuralne słowo) pragnę byśmy w końcu to robili.
    Szanowny Panie, Wyczuwam u Pana poza pewnym rozgoryczeniem, zapał do działania i mimo wszystko entuzjazm. Mogę tylko życzyć Panu, że będzie Pan przełamywał stereotypy, jeśli to konieczne "wywracał stolik". Liczę, że będzie Pan wspaniałym nauczycielem i trenerem, uwielbianym przez Pana podopiecznych. Pozdrawiam Bartosz Molik
  • 2026-02-16
    Gość pisze: Korzystanie z biblioteki Opustoszała biblioteka to raczej symbol niż valid argument (nie jestem aż takim lojtkiem, no błagam). Chodziło tu o zdecydowaną zapaść jeśli chodzi o korzystanie z sensownych źródeł nauczania wśród studentów. Większość studentów ma... gdzieś podręczniki, prace naukowe, a nawet same zajęcia. Niestety - bez odpowiedniego poziomu wymagań na uczelni nie mają też powodu by z tych źródeł korzystać. [usunięty fragment - zbędna dygresja - JMR]. Także cieszę się, że Pan często korzysta z wirtualnej biblioteki, ale wolałbym jednak, żeby studenci też chcieli to robić. A przynajmniej musieli - zamiast albo chociaż w połączeniu z czytaniem bazy pytań. Licencjaty imienia ChatuGPT Tu dostrzegam najmniejsze możliwości punktowej poprawy. Z tym, że nie uważam, że byłaby ona konieczna. Z mojej perspektywy sanacja całego ustroju uczelni spowodowałaby zmarginalizowanie tego problemu. Jeśli większość studentów byłaby świadoma po co jest na tej uczelni i została przez te lata przeszkolona na odpowiedni poziom, to nawet obecność AI w pracy nie byłaby dla mnie takim problemem. Zresztą wierzę, że większość takich studentów nie korzystałaby z AI, bo byłaby to dla nich pewna ujma.
    Szanowny Panie, Nie będę komentował pierwszej części. Ma Pan swoje zdanie i tyle. Nieco zadziwia mnie natomiast Pana pewność w formułowaniu twierdzeń. Ja mam bezpośredni kontakt ze studentami fizjoterapii i mogę potwierdzić, że być może korzystają z bazy pytań, korzystają z AI do czego również namawiam w sposób legalny, ale proszę uwierzyć korzystają z zagranicznych baz czasopism. Mogę powiedzieć, że to bardzo dobra grupa studentów i mimo, że pokolenia są inne, moi studenci są niezwykle wartościowi - jestem z Nich dumny. W drugiej części odnosi się Pan do AI. Myślę, że powinniśmy uczyć się żyć z AI i wykorzystywać nowe technologie w sposób legalny i skuteczny. Pozdrawiam Bartosz Molik
  • 2026-02-16
    Gość pisze: Drugą perspektywą jest ta ambitnego studenta - tu sprawa ma się dobrze, ale nie do końca. Bo jasne - fajnie, że prowadzący w większości dobrze uczą i są otwarci na dodatkowe rozmowy, poszerzanie tematów itp. Ale bądźmy świadomi jednego. Inteligentny student z jako taką łatwością do nauki byłby w stanie zaliczyć te studia bez żadnej nauki w domu. Zaliczanie przedmiotów na piątki wymagałoby wspomnianego przewertowania podręcznika w metrze - metoda sprawdzona empirycznie ;) A co dzieje się z mądrym studentem, gdy nie dostaje wyzwań intelektualnych? W większości przypadków odechciewa mu się. Poziomem równa do tego co potrzeba by mieć piątki i już. A sory, ale takiego studenta trzeba wziąć za fraki i wydobyć z niego potencjał. Jeśli damy mu stymulację, to kto wie, może zainspirujemy nowego doktora teorii sportu albo chociaż wybitnego trenera. Jasnym rozwiązaniem są tu częstsze kolokwia, wejściówki, zmiana formy egzaminu z zamkniętych pytań na otwarte lub formę ustną. Zaliczenia wymagające pracy własnej poprzez prezentację jakiegoś tematu (co na wielu przedmiotach jest obecne, ale nie ma wymagań co do poziomu tych prac). Generalnie skończmy płaszczyć się przed studentami, gdy płaczą, że "za trudne", a zróbmy z AWF uczelnię, co żeby na niej wytrwać, trzeba mieć sporą wiedzę.
    Szanowny Panie, Rozumiem, że dla Pana rozwiązaniem są: "częstsze kolokwia, wejściówki, zmiana formy egzaminu z zamkniętych pytań na otwarte lub formę ustną. Zaliczenia wymagające pracy własnej poprzez prezentację jakiegoś tematu (co na wielu przedmiotach jest obecne, ale nie ma wymagań co do poziomu tych prac). ". Interesująca propozycja, z mojego doświadczenia funkcjonuje w niektórych przedmiotach. Rozumiem, że zależy Panu na wdrożeniu na wszystkich przedmiotach. Przekazuję propozycję do Pionu Dydaktyki. Pozdrawiam Bartosz Molik
4 5 6