Forum Rektora
-
2026-02-16Gość pisze: Korzystanie z biblioteki Opustoszała biblioteka to raczej symbol niż valid argument (nie jestem aż takim lojtkiem, no błagam). Chodziło tu o zdecydowaną zapaść jeśli chodzi o korzystanie z sensownych źródeł nauczania wśród studentów. Większość studentów ma... gdzieś podręczniki, prace naukowe, a nawet same zajęcia. Niestety - bez odpowiedniego poziomu wymagań na uczelni nie mają też powodu by z tych źródeł korzystać. [usunięty fragment - zbędna dygresja - JMR]. Także cieszę się, że Pan często korzysta z wirtualnej biblioteki, ale wolałbym jednak, żeby studenci też chcieli to robić. A przynajmniej musieli - zamiast albo chociaż w połączeniu z czytaniem bazy pytań. Licencjaty imienia ChatuGPT Tu dostrzegam najmniejsze możliwości punktowej poprawy. Z tym, że nie uważam, że byłaby ona konieczna. Z mojej perspektywy sanacja całego ustroju uczelni spowodowałaby zmarginalizowanie tego problemu. Jeśli większość studentów byłaby świadoma po co jest na tej uczelni i została przez te lata przeszkolona na odpowiedni poziom, to nawet obecność AI w pracy nie byłaby dla mnie takim problemem. Zresztą wierzę, że większość takich studentów nie korzystałaby z AI, bo byłaby to dla nich pewna ujma.Szanowny Panie, Nie będę komentował pierwszej części. Ma Pan swoje zdanie i tyle. Nieco zadziwia mnie natomiast Pana pewność w formułowaniu twierdzeń. Ja mam bezpośredni kontakt ze studentami fizjoterapii i mogę potwierdzić, że być może korzystają z bazy pytań, korzystają z AI do czego również namawiam w sposób legalny, ale proszę uwierzyć korzystają z zagranicznych baz czasopism. Mogę powiedzieć, że to bardzo dobra grupa studentów i mimo, że pokolenia są inne, moi studenci są niezwykle wartościowi - jestem z Nich dumny. W drugiej części odnosi się Pan do AI. Myślę, że powinniśmy uczyć się żyć z AI i wykorzystywać nowe technologie w sposób legalny i skuteczny. Pozdrawiam Bartosz Molik
-
2026-02-16Gość pisze: Drugą perspektywą jest ta ambitnego studenta - tu sprawa ma się dobrze, ale nie do końca. Bo jasne - fajnie, że prowadzący w większości dobrze uczą i są otwarci na dodatkowe rozmowy, poszerzanie tematów itp. Ale bądźmy świadomi jednego. Inteligentny student z jako taką łatwością do nauki byłby w stanie zaliczyć te studia bez żadnej nauki w domu. Zaliczanie przedmiotów na piątki wymagałoby wspomnianego przewertowania podręcznika w metrze - metoda sprawdzona empirycznie ;) A co dzieje się z mądrym studentem, gdy nie dostaje wyzwań intelektualnych? W większości przypadków odechciewa mu się. Poziomem równa do tego co potrzeba by mieć piątki i już. A sory, ale takiego studenta trzeba wziąć za fraki i wydobyć z niego potencjał. Jeśli damy mu stymulację, to kto wie, może zainspirujemy nowego doktora teorii sportu albo chociaż wybitnego trenera. Jasnym rozwiązaniem są tu częstsze kolokwia, wejściówki, zmiana formy egzaminu z zamkniętych pytań na otwarte lub formę ustną. Zaliczenia wymagające pracy własnej poprzez prezentację jakiegoś tematu (co na wielu przedmiotach jest obecne, ale nie ma wymagań co do poziomu tych prac). Generalnie skończmy płaszczyć się przed studentami, gdy płaczą, że "za trudne", a zróbmy z AWF uczelnię, co żeby na niej wytrwać, trzeba mieć sporą wiedzę.Szanowny Panie, Rozumiem, że dla Pana rozwiązaniem są: "częstsze kolokwia, wejściówki, zmiana formy egzaminu z zamkniętych pytań na otwarte lub formę ustną. Zaliczenia wymagające pracy własnej poprzez prezentację jakiegoś tematu (co na wielu przedmiotach jest obecne, ale nie ma wymagań co do poziomu tych prac). ". Interesująca propozycja, z mojego doświadczenia funkcjonuje w niektórych przedmiotach. Rozumiem, że zależy Panu na wdrożeniu na wszystkich przedmiotach. Przekazuję propozycję do Pionu Dydaktyki. Pozdrawiam Bartosz Molik
-
2026-02-16Gość pisze: Poziom nauczania Wytłumaczę w jaśniejszy sposób. Poziom nauczania i przekazywania wiedzy jest w mojej opinii bardzo dobry i poza wyjątkami umożliwia studentom chłonięcie wiedzy z programu oraz rozszerzanie jej dalej. Problemem są wymagania, które prowadzący stawiają wobec studentów. A raczej ich brak. Rozważę tę sytuację z poziomu dwóch różnych grup studentów, by trochę bardziej uplastycznić ten problem. Pierwsza grupą są zwyczajnie studenci. Tacy co to przyjdą na zajęcia, coś tam posłuchają, coś pograją na telefonie, wyłapią okazjonalnie czwórkę, a tak to przelecą licencjat na trójach i fajnie. Wymagania bliskie zeru, są dla nich darem od uczelni niczym wolna wola od samego Boga. Z jednej strony dobra, ale z drugiej umożliwiająca ciągłe grzeszenie. I tak ci przeciętni studenci mogą uczyć się wyłącznie z baz pytań bez rozumienia sensu tematu, bez żadnego zastanowienia, bez refleksji. A jak czegoś nie zapamiętają to sprawdzą w telefonie, którą literkę zakreślić i gotowe. I jasne - może w większości z nich nie ma zbyt dużego potencjału. Ale przy stosownych wymaganiach chociaż kilku można by zmienić w perełki. A jeszcze większą część zamienić w solidnych fachowców. A nie doprowadzać do sytuacji, gdzie po trzech latach studiów wyłącznie od dobrej woli i chęci studenta zależy czy wie co to cykl Krebsa i jakie mięśnie składają się na stożek rotatorów.Szanowny Panie, Nieco zaskakuje mnie uwaga o "braku wymagań". Raczej słucham uwag o dużych wymaganiach prowadzących, a nawet o pewnym braku elastyczności nauczycieli, którzy trzymają się zasad i regulaminów. Szczerze to na pewno jest grupa studentów, która "przechodzi" studia. Natomiast jest również i taka, mam nadzieję jak największa, która chce osiągnąć jak najwięcej, pozyskać wiedzę i umiejętności. Skoro sam Pan potwierdził wcześniej, że mamy bardzo dobrych nauczycieli, to potwierdzam, że studenci mają szansę rozwoju - nauczyciele służą pomocą. Interesuje mnie tak naprawdę, który kierunek studiów Pan opisuje. Pozdrawiam Bartosz Molik
-
2026-02-16Gość pisze: [Część 2] W moim idealnym świecie test sprawnościowy: - byłby ważniejszy od matury przy rekrutacji, ale mniej ważny od testów wspomnianych powyżej (np. 1/3 całości, przy założeniu że matura ma 0, a tylko odsiewa część kandydatów) - dzieliłby się na trzy, równoważne części: pływacką, naturalną i specjalistyczną - część pływacka bez zmian - część naturalna w formie toru przeszkód na wzór wojskowy (by sprawdzić możliwości powiązane z późniejszą gimnastyką i lekkoatletyką) - część specjalistyczna w podobnej formie, ale bardziej ustandaryzowana w kwestii ocen i z mniejszą dowolnością wyboru liczby punktów przez egzaminatorów (chodzi o to by oceniane były raczej wartości bezwzględne niż ocena subiektywna egzaminatora)Szanowny Panie, Przekażę Pana uwagi do Pionu Dydaktyki. Zgodzę się z tym, iż należy minimalizować subiektywną ocenę podczas egzaminów sprawnościowych. Pozdrawiam Bartosz Molik
-
2026-02-16Gość pisze: [Część 1] Progi maturalne Sam poziom matury dla mnie jest czymś zupełnie nieistotnym. Ale przez lata wykorzystywany był przez uczelnię jako odnośnik w kwestii rekrutacji. Głównymi czynnikami w mojej opinii powinny być determinacja kandydata w kontekście nauki na tej uczelni, świadomość podejmowanego wyboru i potencjał, który mógłby być poprzez naukę na AWF rozwinięty. Zdecydowanie zmniejszyłbym liczbę przyjęć, a kandydatów dodatkowo sprawdzał testem kompetencji (nie wiem, na ile prawnie uczelnia taką możliwość posiada). Uważam, że egzamin mógłby sprawdzać przygotowanie teoretyczne (co jednocześnie dawałoby wstępną informację zwrotną co do determinacji kandydata - w końcu musiałby dodatkowo się przygotować) oraz w drugiej części kompetencje miękkie - w tym zdolność do dalszej nauki. Jednocześnie mógłby on zawierać w sobie test kompetencji zawodowych, by kandydat już po przyjęciu miał świadomość swoich mocnych i słabych stron, w efekcie czego podejmowałby bardziej świadome wybory w swojej studenckiej drodze. Testy sprawnościowe Proszę nie zrozumieć mnie źle - samą ideę testów sprawnościowych uważam za słuszną i bardzo szanuję tę decyzję. Muszą być one jednak spójne. Część pływacka jest w porządku - każdy ma te same testy. Jasne, że punktowanie techniki jest czymś mało ustandaryzowanym, ale na tyle nieistotnym by śmiało to pominąć. To w drugiej części widzę największe problemy. Tak jak wspomniałem poprzednio. Karygodną jest sytuacją, w której na jednej dyscyplinie cała grupa dostaje maksymalną liczbę punktów bez względu na umiejętności, a na innej dyscyplinie ciężko wybić się ponad połowę. Rozumiem, że każdy egzaminator może być w różnym humorze, może podchodzić z różnym nastawieniem do testu - ale w tym właśnie jest rola uczelni, by przyjąć spójną linię.Szanowny Panie, Postaram się odpowiedzieć na każdy z komentarzy. Nie wiem czy pomysł zmniejszenia liczby przyjęć jest dobry. Mamy od ok. 8 lat ten sam limit przyjęć na AWF i zmieniamy jedynie limity w obrębie kierunków. Głównie kierujemy się liczbą kandydatów na jedno miejsce. Ocena kompetencji wydaje się bardzo ryzykowna. Przed laty mieliśmy tzw. rozmowę kwalifikacyjną, z której bardzo szybko się wycofaliśmy. Nie wiem czy udałoby się ocenić w sposób obiektywny kandydatów wprowadzając ranking. Odnośnie zróżnicowania w ocenie testów sprawności - nie mam jasności i potwierdzenia, że to co Pan pisze jest prawdą. Tak czy inaczej przekaże uwagę do Pionu Dydaktyki, który koordynuje proces rekrutacji. Pozdrawiam Bartosz Molik
